Moje cztery lata w NY

Moje cztery lata w NY minely juz prawie dwa miesiace temu. Po kazdym zakończonym roku siadam i zastanawiam się, co sie wydarzylo w minionym roku i czego sie nauczylam. A ten ostatni rok byl wspanialy. Zaczelam go od zmiany nastawienia do zycia; pozniej byly warsztaty z Tonym Robbinsem – i wszystkie te zmiany, ktore zaczelam wprowadzac w swoje zycie. Wlozylam sporo pracy w to, by zmienic niektore swoje przyzwyczajenia, swoje myslenie i swoje cialo. A w miedzczasie zycie toczylo sie w NY. 

Teraz, po tych 4 latach, z pewnoscia jestem bardziej pewna siebie. I na pewno nie jestem ta sama osoba, ktora bylam, gdy przylecialam tu w 2013 roku. Pamietam, ze wtedy myslalam, ze “ktos mi tu pomoze dojsc tam gdzie chce”, a to zupelnie nie jest tak. Zrozumialam, ze jedyna osoba, ktora moze mi pomoc dojsc gdziekolwiek, jestem ja sama. W NY nikt Ci w niczym nie pomoze, jesli zauwazy, ze nawet nie probujesz. Nie chce znowu pisac o tym, jak trudno jest mieszkac za granica: bez rodziny, bez przyjaciol, bez swojego jezyka, bo pisalam juz o tym na Just Like NY kilkakrotnie. Teraz zycie tutaj jest dla mnie latwiejsze. I to nie dlatego, ze stalo sie latwiejsze, ale dlatego, ze ja nauczylam sie inaczej nim sterowac. Wszystko jest tak samo trudne jak bylo, ale ja po prostu zmienilam perspektywe. Swoje niekorzystne warunki staram sie zamienic na swoje plusy. Zamiast przeszkod, widze mozliwosci. I widze, ze czynie postepy. Moze i ida troche wolno, ale wazne, ze poruszam sie do przodu. 

Wazna lekcja, jakiej sie nauczylam po tych czterech latach brzmi: Chcesz czegos? To po prostu zacznij na to pracowac. ZACZNIJ, KURWA, CIEZKO NA TO PRACOWAC. Bardzo latwo jest byc zazdrosnym o czyjes zycie, zwiazki, prace, podroze mowiac: “Jestes szczesciarzem”. Pieprze to. Wcale nie jestem szczesciara, ciezko na to zapieprzalam. Pytanie brzmi: Co ty jestes w stanie poswiecic…? Ludzie tu rezygnuja po kilku miesiacach mowiac: “To nie jest tak, jak sobie wyobrazalem”. Oczywiscie, ze nie jest! Jest o wiele trudniej! Dlatego jestem dumna z tego, co do tej pory osiagnelam, ze wszystkimi bledami I porazkami po drodze. Dlatego wlasnie uwielbiam to zdanie: “Nie martw się, jesli polegles, bo to znaczy, ze przynajmniej probowales”. Nadal nie jestem tam, gdzie chcialabym byc, ale widze swietlana przyszlosc dla siebie. I to nie dlatego, ze mam duze ego (o nie, NY nauczyl mnie pokory), czy dlatego, ze jestem zarozumiala. Ja po prostu wiem, ze bede na to zapieprzac. Wiem, ze potrafie ciezko pracowac i wiele poswiecic. Wiem, ze nie ma innej drogi. 

Po tych czterech latach absolutnie nie jestem w stanie zniesc ludzi, ktorzy narzekaja (pisalam o tym niedawno na Just Like NY) i tych, ktorzy mysla, ze maja prawo wyrazac opinie na temat moich wyborow i mojego zycia. Jesli ktos powie, ze “Jestem szczesciara”, albo ze mój blog jest tylko po to, aby pokazac Wam, jak wspaniale sobie radze to – przysiegam – krzykne: „Spierdalaj!”. Jakze latwo jest siedziec przed ekranem swojego komputera (lub ze smatfonem w dloni) i narzekac, ze “inni maja lepiej” (zwykle to nie jest “lepiej”, tylko po prostu inaczej) i oceniac ludzi, ktorzy dokonali innych wyborow, niz ty? Tak jak napisałam kilka postow temu – „inaczej” wcale nie znaczy „lepiej”. To, ze cos jest lepsze dla mnie, nie oznacza, ze bedzie lepsze dla Ciebie. Moja strona, moja misja jest by udowodnic Wam, ze mozecie miec to, o czym zawsze marzyliscie, tylko musicie okreslic strategie i naprawde ciezko na to pracowac. To nie przyjdzie latwo, nic nie stanie sie w ciagu jednej magicznej nocy. 

Moja najwazniejsza lekcja po tych czterech latach to po prostu bycie szczera ze soba sama. I to jest to co radzilabym Wam – spojrzcie na siebie szczerym okiem. Jesli stanelibyscie przed lustrem, czy bylibyscie w stanie powiedziec: „Zrobilem absolutnie wszystko co w mojej mocy, aby dojsc/dostac to o czym zawsze marzylem?” Jesli nie, przestancie spedzac tyle czasu na mediach spolecznosciowych oceniajac zycie innych i zacznijcie gonic wlasne marzenia. To Was naprawde wyzwoli. I to nie tylko dlatego, ze dojdziecie do takiego miejsca w sobie, w ktorym po prostu czujecie sie dobrze, ale tez dlatego, ze w koncu pozbedziecie sie tej goryczy w stosunku do innych ludzi, a to z kolei spowoduje, ze staniecie sie lepszymi ludzmi. 

Share: