Zwierzęcy instynkt

Odkąd zamieszkałam w NYC nauczyłam się dwóch bardzo ważnych dla mnie rzeczy – i już zawsze będę za nie wdzięczna – by szybko przystosować się do nowej sytuacji i by szybko rozwiązywać problemy. I uwielbiam te moje dwie cechy. Jeśli chcesz tu przetrwać i coś osiągnąć (mówiąc wprost – jeśli w ogóle chcesz tu coś osiągnąć), nie masz wyjścia i musisz także nabyć te cechy. 

Przez okres ośmiu lat przeszłam tu przez wiele różnych prac i zawsze wyglądało to tak samo. Pierwszego dnia pracy obserwujesz pracę osoby, którą będziesz zastępować i …to tyle. Następnego dnia przychodzisz i pracujesz. Jednym wyjątkiem jaki mnie tu spotkał od tej reguły, była praca w restauracji, tam miałam dwutygodniowy trening (właściwie to w drugim tygodniu już pracowałam, ale pod nadzorem), ale to tylko dlatego, że moja wiedza o gastronomii była zerowa, a było to popularne miejsce, którego w dowodzeniu zostałam postawiona. 

To właśnie musisz tu zrobić – szybko się przystosować. Nikt nie będzie delikatnie przeprowadzał Cię przez ten proces. Tu nie ma czasu, aby dać Ci więcej czasu. Jest od ciebie oczekiwane, że następnego dnia będziesz już wiedział co robić. Jeśli nie będziesz wiedział, to znajdzie się ktoś inny, kto będzie wiedział. Jeśli naprawdę chcesz tę pracę, to się tego po prostu szybko nauczysz. 

Przyznam, że jest to trochę przerażające na początku (i bardzo stresujące), ale po kilku razach, twój proces przystosowania się idzie bardzo szybko. 

Tak jak tak teraz o tym myślę, to jest to tak jak ze zwierzęciem, które musi się przystosować, aby przetrwać. To jest to właśnie to, czego wymaga od ciebie nowojorskie środowisko. Ale nie tylko to – musisz jeszcze odnosić w tym sukcesy. 

Właśnie dostałam pracę i miałam odbyć 3-dniowy trening; przyszłam pierwszego dnia, obserwowałam chłopaka, którego zastępowałam, a następnego dnia przyszłam, a on się nie pojawił, więc pracowałam sama. Tak jak powiedziałam – musisz się szybko przystosować. 

By nadal używać tej zwierzęcej analogii – jestem teraz jak drapieżnik – nauczyłam się, aby mieć oczy dookoła głowy. Zawsze wszystko obserwuje, przywiązuje wagę do szczegółów, wchłaniam wszystko to co widzę jak najszybciej, zadaje pytania, bo wiem, że to jest prawdopodobnie moja jedyna na to szansa. Zawsze byłam dobrze zorganizowana, ale kiedyś nie miałam aż takiego oka do szczegółów; teraz się to zmieniło, nauczyłam się sprawdzać wszystko trzy razy (zaczęłam im wierzyć, że „Diabeł tkwi w szczegółach”). Jeśli nie zwracasz uwagi na szczegóły, tracisz. A nie możesz sobie pozwolić na tego rodzaju stratę.

Ponieważ to środowisko jest nieprzewidywalne i szybko się zmienia, kolejną cechą, jaką tu nabyłam, jest szybkie rozwiązywanie problemów. Kiedyś lubiłam odkładać problemy na później, teraz szukam rozwiązania w tej samej minucie, w której się pojawiają. Nie czekam, robię to co musi być zrobione. Nauczyłam się, że każda odpowiedź jest w google, albo u odpowiedniej osoby. Coś się zepsuło, ktoś się nie pojawił, coś zginęło – wszystko będzie rozwiązane zanim upłynie ta godzina (to jest coś, czego nauczyłam się pracując w restauracji). 

I dlatego właśnie mówią, że jeśli uda ci się tutaj, uda ci się wszędzie indziej. Nie ma w tym żadnej przesady. Rozwijasz tu w sobie ten zwierzęcy instynkt, które pomoże Ci przetrwać gdziekolwiek później wylądujesz.

Dlatego też rozpoznaję nowojorczyków podróżując po innych stanach – jesteśmy trochę zarozumiali i domagamy się więcej – bo po prostu wiemy, że większość rzeczy może być zrobionych znacznie szybciej i lepiej. I dlatego o nie od razu prosimy.

Share: