Facebook Instagram Szukaj Kontakt English version

O mnie | Moje projekty | Moje produkty | Kontakt

Kontakt ze mną
justlikeny@gmail.com

Zapisz się do newslettera



Chcę otrzymywać newsletter Just like NY


Zadecyduj sama
Ostatnio usłyszałam, że jestem ponoć zdecydowaną przeciwniczką małżeństwa. I ponieważ miało to miejsce dwukrotnie w ciągu ostatniego miesiąca, czuję, że coś zaginęło w moim przekaz...

O co chodzi z medytacją?
  Nie wiem jak jest gdzieś indziej, ale tu w Stanach, medytacja stała się bardzo popularna, do tego stopnia, że firmy zatrudniają nauczycieli medytacji, aby prowadzili zajęcia dla pracow...

Daj im to, co oni daja tobie
Tydzień temu dostałam wiadomość od chłopaka, z którym byłam na randce… rok temu. Kompletnie nie spodziewałam się już jego obecności w moim życiu (dlatego też usunęłam num...

Jak zdecydowałam się odpuścić bieg po doskonałość
Tak się składa, że ostatnio bardzo dużo czasu spędzam na Upper East Side i muszę powiedzieć jedną rzecz – roi się tam od sztucznych twarzy. I to naprawdę zaczęło mnie irytować. D...

Skąd jesteś?...A jakie to ma w ogóle znaczenie?
Nie wierzę, że znowu muszę o tym pisać, ale niech będzie, za bardzo mnie to dotyka. Rasizm i homofobia mają się dobrze, i jeśli myślisz, że jest inaczej, to nie masz pojęcia co się dzi...

Krok 61 - Znajdź swój sposób życia
  Kilka postów temu napisałam, że świat się zmienił i sposób w jaki żyjemy się zmienił. Zaczynam także myśleć, że czas zmienić pewne koncepcje i rozwiązania, kt&oac...

Czy ty w ogóle chcesz wyjść za mąż?
Dużo ostatnio myślę o małżeństwie (bynajmniej nie swoim), bo tak się składa, że dużo ostatnio spędzam czasu z żonatymi mężczyznami (z przyjaciółmi). I nasunął mi się jeden...

Co dla Ciebie oznacza osiągnąć sukces? Moje pięć lat w NYC
Mija już pięć lat, odkąd zdecydowałam się żyć w Nowym Jorku. To było pięć trudnych lat, ale za to z wieloma niesamowitymi momentami i ludźmi, których po drodze poznałam. Ale...

Krok 60 - Co tak naprawdę oznacza opuszczenie strefy komfortu?
Opuszczenie strefy komfortu stało się bardzo modną frazą w ciągu ostatnich kilku lat. Zazwyczaj bywa utożsamiane z uwolnieniem się od dotychczasowego życia; ze zmianą dotychczasowych ...

Wybierz swój związek
Ponieważ jestem singielką, oczywiście myślę o facetach i związkach. I zastanawiałam się, jaki facet spowodowałby, że chciałabym być w związku i jaki związek uszczęśliwiłby mnie...

Krok 59 - Ilu przyjaciół (na facebook’u) tak naprawdę potrzebujesz?
Gdy facebook pojawił się w naszym życiu znaczna większość z nas zaczęła się szczycić rosną ilością znajomych. Im więcej mediów społecznościowych w naszym życiu, tym bar...

Krok 58 - Czy jesteś w stanie zostawić za sobą starą wersję siebie…?
Mam to szczęście, że mam kilkoro przyjaciół, z którymi dzielę swoje lęki, troski, łzy i momenty szczęścia. Są to przyjaciele, z którymi mogę przechodzić m&oacu...

Krok 57 - To czego naprawdę potrzebujesz to połączenia…z samym sobą.

dodano: 2018-07-01 , kategoria: Transformacja


Wiodę teraz życie, które nie spodziewałam się, że będę wiodła (nie, nie jestem księżniczką mieszkającą w zamku). Ponad sześć miesięcy temu zdecydowałam się nie mieć internetu w moim mieszkaniu. Mam internet w telefonie, ale zasięg w moim mieszkaniu jest tak słaby, że nawet nic nie mogę sprawdzić. Innymi słowy – gdy jestem w domu nie sprawdzam internetu. I jakie to uczucie? Wspaniałe. Czułam się trochę dziwnie przez pierwsze 3 miesiące, po powrocie do domu i po prysznicu zawsze chciałam włączyć jakiś show. Ale teraz wydaje się to naturalne. Gdy tak na to popatrzeć – przecież nie wracamy do domu i nie czytamy NY Timesa online, tylko włączamy coś na Hulu czy Netflix czy, jak w moim przypadku, oglądamy powtórki „Seinfeld’a” lub innego show. Większość nas potrzebuje internetu dla czystej rozrywki. Moja teraźniejsza praca nie wymaga ode mnie używania internetu (jest wręcz przeciwnie), więc jestm uprzywilejowana i nie muszę korzystać z internetu w domu. Bo właśnie tak postrzegam brak potrzeby używania internetu – jako przywilej. I myślę, że tak to będzie postrzegane za kilka lat. Naprawdę uważam, że nie potrzbujemy tego „ciągłego połączenia” ze wszystkimi. Im bardziej łączymy się z tym światem online, tym mniej łączymy się z zewnętrznym światem, nie wspominając o połączeniu ze sobą. Wkurzam się widząc ludzi idących po ulicach równocześnie wysyłających wiadomości, e-maile, oglądających filmy! Naprawdę? Spacerowanie po ulicy oglądając „CSI: Criminal Minds” nazywasz życiem?

 

 

Czy mój eksperyment coś zmienił? O tak. Z pewnością jestem spokojniejsza. Zaczęłam także w końcu codziennie medytować, wróciłam także do pisania dziennika, częściej tańczę, więcej czytam, więcej myślę. Nie analizuje jednak swojego życia, nie rozpamiętuje przeszłości, a także staram sie nie stresować o przyszłość. Po prostu pozwalam swojemu umysłowi szybować. Nie staram sie go czymś zająć, to nie jest konieczne. Jest wystarczająco zajęty w ciągu dnia – rozmawiam z ludźmi, chodzę po Manhattanie, chodzę na siłownie, mieszkam w NY (to samo wystarcza), korzystam z metra – te czynniki wystarczą, aby mój mózg oszalał. Naprawdę nie potrzebuje kolejnych bodźców, gdy wracam do domu. I dlatego cieszę się, że nie mam internetu. Wyobraźcie sobie, że ludzie kiedyś żyli bez internetu. Nie wiem, czy byli szczęsliwsi, ale podejrzewam że byli.

 

Zachęcam Was, abyście zmienili trochę Wasze nawyki. Spróbujcie nie włączać internetu raz w tygodniu. Później może spróbujcie z dwoma dniami, a później może z trzema. Spróbujcie. Nie macie nic do stracenia. Świat się nie zawali, bo nie obejrzałeś od razu nowego odcinka swojego ulubionego show. Tobie też nic się nie stanie. To może zaczekać. Nie mówię – przestań oglądać Netflix, mówię tylko, abyś zmienił swoje nawyki. Spędź więcej czasu myśląc o sobie, rozmawiając z twoim partnerem, rozejrzyj się dookoła. Może to być trochę trudne na początku, ale z czasem może się okazać, że jest to o wiele bardziej fascynujące niż najlepszy show na Netflix. Po pewnym czasie z nową rutyną zauważysz jak bardzo rozpraszałeś się wcześniej i jak bardzo uciekałeś od siebie. Problem polega na tym, że nie możesz od siebie uciec. Ten wyścig zawsze przegrasz. Musisz zacząć spędzać czas na refleksji nad sobą, na doładowaniu baterii, na obserwacji jak bardzo się zmieniasz, gdzie zmierzasz i kim się stałeś. Nie możesz po prostu wlewać w siebie informacji bez analizowania ich i bez – co gorsza – zastanawiania się jaki mają na Ciebie wpływ.  Im szybciej zaczniesz się nad sobą reflektować, tym większe szanse, że będziesz miał szczęśliwe życie, a co za tym idzie – że dobiegniesz do mety z uśmiechem na twarzy.



Wasze komentarze

comments powered by Disqus