Facebook Instagram Szukaj Kontakt English version

O mnie | Moje projekty | Moje produkty | Kontakt

Kontakt ze mną
justlikeny@gmail.com

Zapisz się do newslettera



Chcę otrzymywać newsletter Just like NY


Nie oceniaj kogoś po rozdziale, w który wkroczyłeś w jego życie.
Nadszedł nowy rok, więc chciałabym, abyście zmienili jedną rzecz w swoim życiu. Napisałabym “abyśmy zmienili”, ale pracuję nad tym już dwa lata (jeszcze w pełni tej sztuki nie...

Dlaczego niektóre kobiety nie chcą mieć dzieci (I to nie jest to, co myślisz)
Postanowiłam ponownie o tym napisać, bo sprawa ta mnie męczy. Ostatnio odkryłam, że nie chce mieć dzieci (teraz a może i nigdy). I zdałam sobie sprawę, że przyznanie się do tego jest trud...

Jesteś w porządku
2018 był dla mnie sukcesem, bo w końcu zrozumiałam, że nic nie jest ze mną nie tak. Patrzę na siebie i w końcu widzę siebie. Zajęło mi to połowę mojego życia, ale przynajmniej zostało ...

To niezwykle głębokie, być zrozumianym
W swojej książce “Jeśli on mówi: ‚Dopełniasz mnie’ – UCIEKAJ!”, o której już pisałam dawno temu na JLNY, Whoppi Goldberg pisała o tym, z czym ludzi...

Zawsze stajesz się kimś nowym
Michelle Obama właśnie opublikowała swoje wspomnienia pod tytułem „Becoming” („Stawanie się”) i widzę tę książkę wszędzie w Nowym Jorku. Jeszcze jej nie przeczyta...

Rzuć tę postawę
Dwa tygodnie temu odwiedziła mnie moja przyjaciółka Gosia z Chicago. Spędziłyśmy razem cały weekend podekscytowane sobą nawzajem. Zrobiłyśmy kilka rzeczy, ale co było dla nas najwa...

Czy kolor skóry twojego partnera i kraj jego pochodzenia ma jakieś znaczenie?
Od razu odpowiem na to tytułowe pytanie: nie wydaje mi się. I jestem niemal pewna, że mam rację. I naprawdę nie rozumiem tej całej teorii o posiadaniu partnera z tego samego kraju, z taki...

Jak zdobyć ciało, którego pragniesz
Czy powiedziałeś kiedyś do siebie: “Ale jestem gruby”? Albo: “Nie mogę nawet na siebie patrzeć”? Lub: “Nigdy nie zrzucę nadwagi”? A może: “Moje ciał...

Zaakceptuj wyzwanie.
  Do tej pory moim ulubionym zdaniem było: “Mam nadzieję, że on zmieni się po ślubie” (tak, jasne, w dynię…). Ale właśnie kolejny zawodnik wysunął się na prow...

Nowojorska Love Story A.D. 2019
Nie lubię komedii romantycznych. Powiem Wam, dlaczego. Kiedyś był to mój ulubiony gatunek filmowy. Coś jednak stało się po drodze. Dorosłam. I przeprowadziłam się do Nowego Jorku. Ko...

Jak twój własny dziennik może Cię zażenować?
Kiedy ostatnio powiedzieliście pod nosem: “Ale to jest żenujące”, mając na myśli… samych siebie? Mnie właśnie się to przytrafiło. Usiadłam, aby napisać o czymś zupełn...

Dlaczego tak ważne jest, aby nie wyglądać jak kupa
Oto nadchodzi moje pytanie: Dlaczego uważasz, że to jest taki świetny pomysł, aby wyglądać w swoim domu jak kupa? Niektórzy ludzie będąc w domu zakładają swoje najgorsze ciuchy...

Moje posady w NY

dodano: 2018-01-31 , kategoria: Życie w NY

Już kiedyś pisałam na Just Like NY, że naprawdę uważam, że żadna praca nie hańbi. Opowiem Wam trochę o moim doświadczeniu z pracą tutaj. Gdy przyleciałam tu ponad 4,5 roku temu, moją pierwszą pracą było bycie baristką w kawiarnii. To była praca, której szukałam z tej prostej przyczyny, że wiedziałam, że mam szansę ją dostać (nie dlatego, że była to moja wymarzona posada). Wiedziałam, że nie chcę skończyć na sprzątaniu domów, bo uważałam to za upokarzające. Teraz oczywiście uważam, że to było głupie, bo sprzątanie to praca jak każda inna. Nie wspominając o zarobkach – kobiety zarabiały wówczas co najmniej $20 na godzine, w przeciwieństwie do $8 na godzine w kawiarnii.

Ale nawet bycie baristką wówczas mnie bolało. Dopiero co obroniłam tytuł magistra filmoznawstwa w Polsce i oto jestem – serwuje ludziom kawę i bajgle. Moje ego bardzo cierpiało, ale po paru miesiącach zrozumiałam, że to po prostu praca. A do tego poznałam tam masę ludzi, którzy przychodzili specjalnie do tej kawiarnii, by ze mną porozmawiać. Ale po roku się znudziłam i – oczywisćie – potrzebowałam zmiany. Zaoferowano mi pozycję menedżerki w restauracji na Manhattanie (choć nie miałam pojęcia o pracy w gastronomii) tylko dlatego, że doceniono to jak traktowałam ludzi w kawiarni (dawanie z siebie 100% najwidoczniej się opłaciło). Czułam się szczęściarą (i byłam nią), że moje marzenia się spełniły (naszymi klientami byli czasami celebryci, spośród których najważniejszym dla mnie był Michael Phelps). Spędziłam tam ponad 3 lata (a dokładniej mówiąc, 3 lata i 4 miesiące) i… właśnie odeszłam, by wrócić do kawiarni.

Skąd taka decyzja? Mogłabym powiedzieć, że to dlatego, że już niewiele się w tej pracy uczyłam – i to byłaby prawda. Albo że zarabiałam za mało za pracę, którą wykonywałam – i to także byłaby prawda. Ale tak naprawdę głównym powodem był ten prosty fakt, że po prostu tej pracy nie lubiłam. Moglibyście pomyśleć, że bycie menedżerem w restauracji jest świetne – macie pod sobą ludzi, mówicie im, co mają robić, nie musicie wykonywać „brudnej roboty”. I tak właśnie było, ale ja po prostu tego nie lubiłam. To nie jest to, kim jestem. Nie wspominając faktu, że po prostu nie lubię tego restauracyjnego biznesu.  Lubię pracować z ludźmi, a nie tylko mówić im, co mają robić. Chcę rozmawiać z ludźmi, pomagać im – powodować, by ich życie było nieco lepsze, a przynajmniej nieco lżejsze. A żeby było zabawnie – to jest właśnie to, co de facto robiłam w kawiarni. A wtedy myślałam, że to jest zupełnie bez znaczenia. Praca w kawiarnii to jedynie mój cel na parę miesięcy (pomimo tego, że lubię to miejsce), ale wolę robić właśnie to przez jakiś czas, niż zmuszać się do pracy, która nie jest nawet blisko tego, co tak naprawę mnie uszczęśliwia. Jestem już za stara na to i już wiem lepiej. Będę teraz uważniej szukała pracy i nie zgodzę się na coś, co zabiera nie tylko mój czas, ale i moją energię.

Chciałabym Was zachęcić do podążania za swoim instynktem, a przede wszystkim za swoim sercem. Nie zgadzajcie się na niektóre rzeczy tylko dlatego, że myślicie, że nie macie wyjścia. Będziecie zaskoczeni, ale w większości przypadków naprawdę macie wybór. Nie róbcie niektórych rzeczy tylko dlatego, że myślicie, że to jest od Was oczekiwane (prze rodzinę, przez rówieśników, przez przyjaciół). Właśnie dziś przeczytałam następujące zdanie w książce „Outliers”: „Nie to, ile zarabiamy pieniędzy pomiędzy 9 a 17, czyni nas szczęśliwymi. Tym czymś jest fakt, że spełniamy się w pracy”. I nie pracujcie tylko dla pieniędzy, bo ostatecznie to nie przyniesie Wam szczęścia – gwarantuję Wam to. Walczcie o swoje wybory, bo tylko Wy wiecie co dzieje się wewnątrz Ciebie i na jakiej drodze jesteście. Nie pozwól innym tyranizować Twoich wyborów, co tak naprawdę oznacza tyranizowanie Ciebie samego. I po raz kolejny – opinia innych na temat Twoich wyborów to nie jest Twoja sprawa. Trzymajcie się mocno i ufajcie swoim instynktom. Ja, jak zawsze, jestem po Waszej stronie. Pytanie, czy to Wy po niej także staniecie?



Wasze komentarze

comments powered by Disqus